– Moim celem jest zmiana definicji środowiska pracy w ogólnych przepisach BHP tak, aby w jasny sposób uwzględniała ona również czynniki psychospołeczne – mówi Główny Inspektor Pracy Marcin Stanecki.
Jak argumentuje szef Inspekcji, coraz częściej obserwujemy sytuacje, w których formalnie zgodne z prawem bezpieczne środowisko pracy w rzeczywistości nie chroni pracownika przed wypadkiem, chorobą czy załamaniem zdrowia.
– Jako Państwowa Inspekcja Pracy nie możemy wobec tego faktu pozostać bierni. Dlatego skorzystałem z moich ustawowych uprawnień i skierowałem do pani minister rodziny, pracy i polityki społecznej formalny wniosek o podjęcie prac legislacyjnych w tym obszarze. Moim celem jest zmiana definicji środowiska pracy w ogólnych przepisach BHP tak, aby w jasny sposób uwzględniała ona również czynniki psychospołeczne – twierdzi kategorycznie Marcin Stanecki.
Przepisy dotyczące bezpieczeństwa i higieny pracy koncentrują się obecnie na warunkach fizycznych środowiska pracy, na maszynach, urządzeniach, czynnikach chemicznych i biologicznych. W praktyce oznacza to konieczność zabezpieczania wykopów, zakładania osłon na maszyny czy monitorowania stężeń pyłów w powietrzu, którym oddychają pracownicy. Ale zmieniające się technologie, tempo pracy, formy nadzoru i modele organizacyjne powodują, że zmienia się również struktura zagrożeń, jakim podlegają zatrudnieni. Coraz częściej mają one charakter psychospołeczny i nie zawsze dają się uchwycić językiem technicznych norm i procedur. Skoro obecne regulacje nakazują uwzględniać w ocenie ryzyka zawodowego czynniki środowiska pracy zdefiniowane wyłącznie jako materialne, to przy takiej konstrukcji przepisów nie istnieje wyraźny, prawny obowiązek badania zagrożeń psychospołecznych.
We współczesnym świecie pracy coraz wyraźniej widoczne jest jednak to, że stan psychiczny zatrudnionych wpływa na ich funkcjonowanie w godzinach pracy. Przewlekły stres czy lęk powodują wydłużenie czasu reakcji, pogorszenie koordynacji ruchowej i obniżenie precyzji. Oznacza to, że człowiek stale funkcjonujący w stanie przeciążenia psychicznego nie pracuje tak samo, jak człowiek wypoczęty, zmotywowany i mający poczucie bezpieczeństwa. Nawet najbardziej ergonomiczne stanowisko nie zapewni mu ochrony, jeśli jego układ nerwowy pozostaje w stanie ciągłego napięcia.
Jest to widoczne w statystykach, które wskazują, że wypadkom przy pracy ulegają zarówno pracownicy bez doświadczenia i pełnej świadomości zagrożeń, jakie generuje środowisko ich pracy, jak i ci z wieloletnim stażem, którzy ulegają rutynie i dekoncentracji, co staje się przyczyną ciężkich i śmiertelnych wypadków przy pracy.
– Zbyt często przyczyna takich zdarzeń określana jest jako „błąd ludzki”. Przenosi to na pracownika odpowiedzialność za doprowadzenie do tragedii. Tymczasem ten rzekomo niewytłumaczalny błąd jest niemal zawsze ostatnim ogniwem znacznie dłuższego łańcucha uwarunkowań organizacyjnych – tłumaczy szef Inspekcji Pracy Marcin Stanecki.
Ocena ryzyka psychospołecznego pracy i zapewnienie środków profilaktycznych funkcjonuje obecnie jako dobra praktyka w niektórych firmach. Ważne, aby stało się to powszechnym standardem ochrony każdego pracownika. To konieczny krok, aby dostosować polskie przepisy do europejskich standardów.
Takim standardem jest dziś norma ISO 45003, dotycząca zarządzania zdrowiem psychicznym. Stawia ona fundamentalne pytanie: „co w organizacji pracy generuje zagrożenia psychospołeczne?”. Norma ta akcentuje odpowiedzialność przedsiębiorców za organizację pracy. Oddziałuje ona bowiem równolegle na sferę fizyczną i psychiczną zatrudnionych. Każda decyzja zarządcza dotycząca tempa pracy, obsady kadrowej, systemu zmianowego czy tonu komunikacji służbowej wpływa na bezpieczeństwo zespołów.
– Żadne owocowe czwartki czy karnety sportowe nie zrekompensują pracownikowi braku szacunku, toksycznego zarządzania czy nierealnego obciążenia zadaniami – podkreśla Główny Inspektor Pracy.
Poprawa przewidywalności pracy, jasność ról czy szacunek dla prawa do odpoczynku to niezbędne elementy prewencji wypadkowej. Co istotne, ten mechanizm działa w obie strony i przynosi wymierne efekty. Pracownik funkcjonujący w środowisku, które chroni jego zdrowie fizyczne i psychiczne, jest pracownikiem bardziej skoncentrowanym, efektywnym i odpowiedzialnym. Znacznie lepiej reaguje na zagrożenia, chętniej zgłasza nieprawidłowości i aktywnie współtworzy kulturę bezpieczeństwa.
– Hasło Międzynarodowej Organizacji Pracy na ten rok brzmi „Jak tam w pracy? Zdrowe środowisko psychospołeczne to podstawa”. To pytanie o codzienną rzeczywistość pracy, o granice obciążeń, sposób organizacji zadań i wreszcie o miejsce człowieka w tym coraz szybciej pędzącym procesie pracy – podsumowuje szef Inspekcji.
Wykład zatytułowany „Synergia zdrowia fizycznego i psychicznego pracowników” Główny Inspektor Pracy Marcin Stanecki wygłosił podczas zorganizowanej przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych międzynarodowej konferencji w ramach obchodów Międzynarodowego Dnia Pamięci Ofiar Wypadków i Chorób Zawodowych.