|
|
Najważniejsze są dobre nawyki - By promować bezpieczne praktyki pracy w gospodarstwie rolnym przyjechaliśmy na Lubelszczyznę, do wsi Pawlin - powiedział główny inspektor pracy, Tadeusz Jan Zając, który 24.07 br. odwiedził gospodarstwo Aliny i Stanisława Pietrzaków, laureatów ubiegłorocznego konkursu na "Najbezpieczniejsze gospodarstwo rolne w Polsce". - Chcemy, by te dobre praktyki, na ile to możliwe, były wdrażane w całym kraju.
Z rolnikami oraz licznie uczestniczącymi w tej wizycie przedstawicielami mediów szef inspekcji pracy rozmawiał o zagrożeniach występujących w rolnictwie, przyczynach wypadków, do jakich dochodzi w polu i obejściu gospodarskim, jak również o wiążących się z tym, działaniach prewencyjnych inspektorów pracy. - Tylko w ubiegłym roku 95 osób straciło życie, a ponad 25 tysięcy mieszkańców wsi zostało poszkodowanych w wypadkach w rolnictwie. Jest to wprawdzie o 4,3% mniej niż rok wcześniej, ale należy pamiętać, że te statystyki Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego nie uwzględniają wypadków z udziałem dzieci - zaznaczył Tadeusz Jan Zając. - To właśnie do najmłodszych skierowane są te działania prewencyjne, które mają wpływać na budowanie ich świadomości bezpieczeństwa i pracy na wsi. Dzieci pomagają przy pracach w gospodarstwie. Często wykonują prace im absolutnie niedozwolone. Niestety, zwykle spotyka się to z pełną aprobatą dorosłych, dla których powodem do dumy jest np. fakt, że ich kilkuletnia pociecha kieruje ciągnikiem. Stwarza to ogromne niebezpieczeństwo. Staramy się więc docierać także do najmłodszego pokolenia społeczności wiejskiej. Do nich adresowane są różnego rodzaju konkursy, prelekcje w szkołach czy specjalnie przygotowywane wydawnictwa. Na 30 hektarowym gospodarstwie specjalizującym się od kilku lat w hodowli prosiąt, która obecnie liczy sobie 250 loch, Alina i Stanisław Pietrzakowie gospodarują od 26 lat. - Wiadomo, że nie od początku było tak, jak dziś. Sukcesywnie zwiększaliśmy produkcję i wydajność, zawsze jednak najważniejsze było bezpieczeństwo pracy - mówili lubelscy rolnicy. Szczególne znaczenie mają dobre nawyki życia codziennego. - Jeśli chodzi np. o maszyny, to istotne jest, żeby po pracy, zostawiać je w takim stanie, by były gotowe do następnej pracy. Nie czekamy na terminy z ich przeglądem czy remontami. Cały sprzęt garażujemy - tłumaczył Stanisław Pietrzak. - Wiele wskazówek uzyskaliśmy od inspektora pracy, Krzysztofa Sabarańskiego z Lublina, ale wybudowanie własnej stacji paliw, to był nasz pomysł. Zrealizowaliśmy go, żeby ułatwić sobie pracę, zyskać czas.
- Wcale nie trzeba mieć wielkich pieniędzy, żeby stosować, przykładowo, osłony w maszynach rolniczych - podkreślała rolniczka z Pawlina. - Ich koszty nie są wielkie, a skutki wypadku, do którego może dojść, gdy osłony nie ma, bardzo poważne, bo zwykle wiążą się one z trwałym kalectwem, a nawet utratą życia. Nie ma takich pieniędzy, które zrekompensowałyby to. To są przede wszystkim wielkie ludzkie tragedie, o kosztach społecznych nie wspominając. Wciąż, szczególnie w okresie wzmożonych prac żniwnych, donoszą o nich media - mówił, w trakcie wizyty u lubelskich rolników, główny inspektor pracy. Tylko w ostatnich dniach 39-letni rolnik doznał poważnych obrażeń głowy, gdy naprawiał koło ciągnika rolniczego. Inny, 40-letni mężczyzna doznał urazów jamy brzusznej i klatki piersiowej wskutek przygniecenia przyczepą załadowaną zbożem. W taki właśnie sposób śmierć poniósł 60-letni mężczyzna we wsi Siedliszcze w Woli Uhruskiej. Przykłady można mnożyć, niestety również te, dotyczące dzieci - informował przedstawicieli mediów, którzy także oglądali gospodarstwo rolników z Pawlina, Tadeusz Jan Zając. - 5-letni Piotruś, bawiąc się na polu, wpadł pod pług, chłopczyk zmarł w szpitalu; 10-letnia dziewczynka spadła z załadowanej sianem przyczepy wprost pod jej koła, z urazem miednicy trafiła do szpitala; 15-latkowi sadzarka do ziemniaków zmiażdżyła dłoń, kiedy chłopak pomagał rodzicom w polu.
Tych wypadków można było uniknąć. Dlatego inspektorzy pracy nasilają swoje
działania prewencyjne. W roku ubiegłym przeprowadzili ponad 14 tys. wizytacji
gospodarstw rolnych i miejsc prowadzenia prac polowych, o 48% więcej niż rok
wcześniej. Dokonali przeglądu stanu technicznego 9,2 tys. ciągników, ok. 9 tys.
przyczep rolniczych, ok. 4 tys. kombajnów oraz ponad 9 tys. innych maszyn i
urządzeń technicznych używanych przy pracach rolniczych (np. piły tarczowe do
cięcia drewna, prasy do słomy, kosiarki, maszyny do zbioru roślin okopowych,
opryskiwacze, rozrzutniki obornika). Zły stan techniczny może generować poważne
zagrożenia dla użytkujących je rolników. Co druga maszyna lub sprzęt rolniczy
oceniona przez pracowników inspekcji w trakcie wizytacji, posiadała uchybienia w
stanie technicznym, mające wpływ na bezpieczeństwo obsługi. 70% ocenionych pił -
maszyn powszechnie stosowanych w gospodarstwach rolnych - nie posiadało osłon
tarczy piły lub osłon napędu tarczy. Co drugi ciągnik nie miał osłony wału
przegubowo-teleskopowego. 141 ciągników wykonanych było we własnym zakresie
przez rolników (tzw. "samy"). Urządzenia te nie spełniały wymogów bhp i
stwarzały bardzo duże zagrożenia wypadkowe. Państwowa Inspekcja Pracy, obok doradztwa realizowanego podczas wizytacji w gospodarstwach rolnych, prowadzi działalność o charakterze edukacyjnym dla społeczności wiejskiej (dzieci i dorośli). Dotyczy ona najczęściej występujących podczas pracy w rolnictwie zagrożeń, efektem których są np. upadki (w roku ub.: 8 462 poszkodowanych), pochwycenia lub uderzenia przez części ruchome maszyn (2 546 poszkodowanych), urazy spowodowane przez zwierzęta gospodarskie (2 502 poszkodowanych). - Prewencja wśród rolników jest sprawą absolutnie kluczową, gdyż karanie rolników np. po zaistnieniu wypadku nie byłoby dobrym i skutecznym rozwiązaniem - podkreślał w rozmowach z dziennikarzami Tadeusz Jan Zając, który dopytywał też o formy docierania z informacjami do samych zainteresowanych. Różnego rodzaju szkolenia, doradztwo, również za pośrednictwem mediów, także internetu, do którego rolnicy coraz częściej zaglądają, zdaniem rolników z lubelskiego Pawlina sprawdza się najlepiej. Oczekiwane są także wizyty inspektorów pracy, którzy na miejscu wskazują na ewentualne zagrożenia, zachęcają do poprawy stanu technicznego maszyn rolniczych, współuczestniczą w akcjach wymiany starych osłon wałków odbioru mocy ciągników, organizują pokazy bezpiecznej obsługi ciągników i agregowanych maszyn, pilarek, pił łańcuchowych (dla 1,5 tys. rolników i uczniów szkół rolniczych w 2008 r.). W wizycie na lubelskiej wsi uczestniczyli również przedstawiciele Okręgowego Inspektoratu Pracy w Lublinie, z jego szefem Krzysztofem Goldmanem. |
Wiadomości | Prewencja | Okręgowe Inspektoraty Pracy | Informacje dla pracowników obcokrajowców | Kontakt | Linki | BIP |
Strona zoptymalizowana do IE 8.0 | © Państwowa Inspekcja Pracy 2010