• RSS
  • Wersja tekstowa
30.10.2020

Z motyką na prasie

Zielonogórskie. W marcu 2020 r. w zakładzie produkującym budowlane wyroby betonowe zginął 31 letni formierz-szlifierz. Jak ustalili inspektorzy pracy badający przyczyny tragedii, znów jednym z powodów nieszczęścia była ludzka nieuwaga.

Tego dnia mężczyzna pracował na drugiej zmianie roboczej, przy prasie stanowiącej część linii technologicznej złożonej z automatycznej prasy do formowania płytek oraz chwytaka/transportera. Po kilku godzinach zgłosił awarię urządzenia, konkretnie wadliwie działającego zaworu powietrznego. Aby uchronić przed zastygnięciem będącą w fazie produkcji mieszankę lastryka, wraz z mechanikiem zakładu przełączyli urządzenie na tryb ręczny, co pozwalało wyrabiać płytki pojedynczo: na pulpicie sterującym prasy został włączony tryb ręczny, a następnie zainicjowano ruch prasy po wyrobieniu pierwszej z płytek.

W tym czasie mechanik kontrolujący pracę zaworu, nie potwierdził jego niesprawności.

Podczas kolejnego przesunięcia prasy jedna z płytek została źle sprasowana i wypadła z ramki na stół prasy. Należało ją usunąć. W tym celu pracownik powinien wyłączyć na obu pulpitach ruchy prasy i chwytaka, następnie wejść w strefę pomiędzy prasą a chwytakiem i specjalnym zbierakiem – a de facto zwykłą ogrodową motyką – zgarnąć uszkodzoną płytkę na posadzkę.

Jedynym zabezpieczeniem obsługującego prasę podczas wykonywania tej czynności było wyłączenie ruchu obu wspomnianych urządzeń: prasy oraz chwytaka. Jak ustalono po wypadku na podstawie zdjęć i filmu z kamery przemysłowej dołączonego do protokołu z kontroli inspektorów pracy, ruch chwytaka nie został wyłączony przez poszkodowanego, o czym świadczyła zapalona zielona kontrolka. Ponieważ pracą chwytaka sterowała fotokomórka, wystarczyło przecięcie wiązki, by zainicjować jego gwałtowny ruch ku dołowi w celu pochwycenia płytki.

Ze względu na brak bezpośrednich świadków zdarzenia oraz brak możliwości prześledzenia poszczególnych etapów zdarzenia na monitoringu, na podstawie rozmowy z pracownikiem obsługującym, znajdującą się obok, identyczną linię technologiczną oraz filmu z kamery przemysłowej ustalono przypuszczalny przebieg zdarzeń:

  • pracownik wchodzi w strefę niebezpieczną,
  • pochyla się próbując zabierakiem usunąć uszkodzoną płytkę,
  • w tym momencie, najprawdopodobniej przerywa wiązkę lasera, który inicjuje gwałtowne opuszczenie głowicy dokładnie na głowę pracownika, powodując przygniecenie a w konsekwencji śmierć.

W wyniku podjętych czynności stwierdzono następujące przyczyny wypadku:

  • brak skutecznego zabezpieczenia operatora prasy przed dostępem do strefy niebezpiecznej podczas czynności uprzątających; już w pierwszym dniu kontroli wydano decyzję ustną wstrzymującą eksploatację prasy do czasu usunięcia tej nieprawidłowości;
  • przystąpienie pracownika do usuwania awarii bez poinformowania o tym fakcie mistrza produkcji; w instrukcji obsługi urządzenia wpisano: „(…) W razie stwierdzenia jakichkolwiek uszkodzeń, czy usterek nie wolno podejmować pracy. Należy niezwłocznie powiadomić o tym swojego bezpośredniego przełożonego w celu ich szybkiej likwidacji (…)”, a „(…) Przystąpienie do pracy jest możliwe po usunięciu usterek i tylko przy sprawnym urządzeniu”;
  • niewyłączenie na pulpicie sterowniczym pracy chwytaka, czyli wykonywanie pracy bez usunięcia zagrożenia.

W trakcie kontroli inspektorzy pracy wstrzymali eksploatację linii produkcji płytek do czasu wyposażenia jej w rozwiązanie techniczne zabezpieczające przed dostępem do strefy niebezpiecznej. Ponadto nakazali zabezpieczyć w sposób eliminujący dostęp osób nieupoważnionych do strefy pracy prasy i jej szafki elektrycznej.

Decyzje zostały zrealizowane.

Do pracodawcy skierowano również decyzje nakazujące oznakowanie elementów sterowniczych prasy i chwytaka oraz przeprowadzenie oceny potwierdzającej dostosowanie prasy do minimalnych wymagań dotyczących maszyn.

Do sądu został skierowany wniosek o ukaranie osoby odpowiedzialnej za bezpieczeństwo i higienę pracy w zakładzie.