• RSS
  • Wersja tekstowa
19.02.2021

Brawura + ryzykanctwo = kalectwo

Kieleckie. Prace zespołowe wymagają odpowiedniej organizacji i ostrożności, szczególnie, gdy członkowie zespołu nie widzą się wzajemnie. Brak komunikacji może mieć tragiczny finał, o czym przekonali się pracownicy jednego z podkieleckich zakładów wydobywczych.

Trzej pracownicy pierwszej zmiany, zaczynający pracę o godzinie 6, zostali tego dnia skierowani do naprawy spycharki gąsiennicowej w hali warsztatowej. Zlecona naprawa polegała na pospawaniu ramienia lemiesza oraz zdemontowaniu siłownika przechyłu lemiesza. Należy przy tym zaznaczyć, że operator spycharki oraz spawacz posiadali wymagane kwalifikacje i uprawnienia zawodowe, przeszkolenie bhp i badania lekarskie dopuszczające do pracy na zajmowanym stanowisku. Trzeci mężczyzna wykonywał jedynie czynności pomocnicze i również miał wszystkie dokumenty dopuszczające do wykonywania zleconej pracy.

Do południa trwały roboty spawalnicze z wykorzystaniem metalowej podpory o wysokości ok. 0,95m, na której opierał się lemiesz. Potem zaczął się demontaż siłownika. Operator spycharki uniósł lemiesz, pomocnik wysunął podporę, a operator opuścił lemiesz by oprzeć go o podłoże. Jednak, ponieważ na posadzce leżał odcięty fragment przeznaczonej na złom metalowej rury, lemiesz oparł się na nim i zawisł na wysokości ok. 0,24m nad posadzką. Operator, widząc prześwit pomiędzy lemieszem i podłożem, uznał, że doszło do zablokowania siłownika. Chcąc go odblokować nieznacznie podniósł lemiesz i ponownie próbował opuścić na posadzkę. W tym samym czasie pomocnik, widząc uniesiony lemiesz postanowił zabrać blokującą rurę. Gdy wsunął lewą rękę po lemiesz, operator opuścił go, miażdżąc mężczyźnie palce lewej dłoni.

Zaalarmowany krzykiem operator wyłączył maszynę, pomógł koledze uwolnić pokiereszowaną rękę i wyprowadził go do sztygarówki, gdzie poszkodowanemu udzielono pierwszej pomocy. Zaraz potem kierownik zakładu odwiózł pomocnika do najbliższego szpitala.

Inspektor pracy OIP w Kielcach, po przesłuchaniu świadków i przejrzeniu nagrań z zakładowego monitoringu, ustalił następujące przyczyny wypadku.

  1. Niewłaściwa ogólna organizacja pracy, w tym:
    1. 1. wadliwa koordynacja prac zbiorowych – pracownicy nie mieli ze sobą kontaktu wzrokowego, a mimo to nie komunikowali się pomiędzy sobą, nie skorzystali też z pomocy osoby trzeciej by skoordynować kolejne czynności; pracę wykonywali intuicyjnie, co w konsekwencji spowodowało, że operator opuścił lemiesz w chwili, gdy poszkodowany usiłował wysunąć spod niego kawałek rury;
    2. 1. tolerowanie przez osoby sprawujące nadzór, odstępstw od przepisów oraz zasad bezpieczeństwa i higieny pracy – w hali, której doszło do wypadku, panował nieporządek i chaos, a odcięty kawałek rury powinien zostać z niej usunięty; w hali trwały inne prace ślusarsko spawalnicze, zaś na posadzce leżały porozrzucane, zagrażające potknięciem narzędzia, przewody spawalnicze i inne materiały, na co nie reagował nadzorujący roboty sztygar i, chociaż wielokrotnie przebywał w hali, nie egzekwował przestrzegania zasad bezpieczeństwa i higieny z uwzględnieniem właściwej organizacji, przygotowania i prowadzenia tych prac;
  2. Niewłaściwa organizacja stanowiska pracy czyli nieusunięcie zbędnych przedmiotów (odpadów);
  3. Niewłaściwe posługiwanie się czynnikiem materialnym (maszyną) podczas przebywania osób w strefie zagrożenia – operator spycharki, mając ograniczone pole widzenia z uwagi na duże rozmiary lemiesza, bez uprzedniego upewnienia się, że nikt nie znajduje się w strefie zagrożenia, uruchomił spycharkę i manewrował lemieszem bez ostrzeżenia sygnałem akustycznym o potencjalnym zagrożeniu;
  4. Niewłaściwe i samowolne zachowanie się pracownika, czyli wejście w obszar zagrożony, bez upewnienia się czy nie ma niebezpieczeństwa.

Ten ostatni punkt został opisany przez inspektora pracy jako „brawura i ryzykanctwo”. W tym przypadku zakończyły się one trwałym kalectwem.